piątek, 28 listopada 2014

Rozdział 1

* Pół roku wcześniej *

-Samantha! Wstawaj bo spóźnisz się do szkoły!!
Słysząc nawoływania mojej mamy z dołu mimo chęci zostania w łóżku nie miałam takiej możliwości. Niechętnie wstałam z łóżka kierując sie do łazienki mozolnym krokiem, potykając się przy tym kilka razy o rzeczy, które leżały na podłodze. Cholera musze tu w końcu posprzątać. Wchodząc do łazienki spojrzałam na telefon. Była 7:02 więc nie musiałam się śpieszyć, w końcu miałam na 8:00. Włączyłam moją ulubioną playlistę i wskoczyłam pod prysznic. Ciepły prysznic z rana zawsze działa na mnie kojąco. Po 10 minutach postanowiłam skończyć swój prysznic. W momencie gdy moje stopy dotknęły zimnej podłogi moje ciało obleciała gęsia skórka. Nienawidzę tego uczucia. W ekspresowym tempie ubrałam czystą bieliznę i zestaw ubrań, który poprzedniego wieczora przygotowałam. Włosy spięłam w wysokiego kucyka, a na twarz nałożyłam podkład, który starannie przypudrowałam. Przejechałam rzęsy tuszem, użyłam moich ulubionych perfum i wyszłam z łazienki po drodze zabierając ze sobą telefon. Ubrania walające się po podłodze zgarnęłam i rzuciłam na krzesło. Zabierając torbę zeszłam na dół z zamiarem zjedzenia pożywnego śniadania. Wchodząc do kuchni poczułam przyjemną woń naleśników. Witając się pobieżnie z rodzicami i siostrą rzuciłam się po swoją porcje. Kończąc posiłek usłyszałam klakson auta.
- Dlaczego Kath za każdym razem trąbi zamiast po prostu spokojnie poczekać? - zapytała moja irytująca matka
- Żebyś się pytała - odpyskowałam zirytowana bezsensownym pytaniem
-Samantha, jak ty się odzywasz do mamy? - jak zwykle do konwersacji wtrącił się ojciec
Ignorując go wzięłam rzeczy, ubrałam  szybko buty i wyszłam trzaskając drzwiami. Po wyjściu od razu rzuciło mi się w oczy auto stojące na podjeździe. Pokonując szybko odległość, która dzieliła mnie od auta wskoczyłam na miejsce pasażera z przodu witając się z moją przyjaciółką. Droga do szkoły minęła nam w ciszy. Nie była to cisza krępująca po prostu Kath od razu wyczuła, że nie jestem w humorze do rozmów. Wysiadłam pod szkołą nie czekając na przyjaciółkę pognałam w stronę mojej szafki. Po drodze natknęłam się na mojego przyjaciela Matta.
- Cześć maluchu, jak minął weekend? - zapytał jak zwykle szczerząc się jak głupi do sera, patrząc na niego zły humor od razu znika
- Cóż.. Przeciętnie jak zwykle mało pamiętam.. - drugą część zdania dodałam ciszej pod nosem
-Ojj Sami Sami, nigdy nie nauczysz się pić z umiarem - wybuchł śmiechem za co dostał z pięści w bark
-Ała, za co to ? Ranisz mnie  Sam  - z pełną powagą wypowiadał te słowa ale ja wiedziałam, że to kolejne żarty
-Pieprz się Matt, dupek z Ciebie 
Po moim komentarzu oboje zaczęliśmy się śmiać. Podczas wędrówki pod klasę opowiadał mi o dupach, które udało mu się wyrwać na ostatniej imprezie. Szczerze nie interesowało mnie to ale udawałam, że słucham. Przyglądając się Mattowi doszłam do wniosku, że jest cholernie przystojny co nie zmienia faktu, że jest tylko i wyłącznie moim przyjacielem. W stosunku do dziewczyn jest strasznym dupkiem ale po części rozumiem go. Cholera laski same pchają mu się do łóżka, 3/4 tych dziewczyn nie zna nawet jego imienia. Po prostu leci na jego wygląd. Napalone suczki. Chwile później usłyszałam dzwonek na lekcje i nie zwracając na nikogo uwagi wparowałam do klasy zajmując moje ulubione miejsce. Siedząc w ostatniej ławce pod oknem mogłam zawsze udawać, że uważam, a tak naprawdę być myślami gdzieś zupełnie indziej. Tak też stało się i tym razem.
Lekcje skończyły się dość szybko, a razem z nimi mój ponury humor. Siedziałam właśnie z Kath w kawiarence niedaleko szkoły i zastanawiałyśmy się co zamówić. Kilka minut później do naszego stolika podszedł całkiem przystojny chłopak.
- Co podać? - z firmowym uśmiechem i przenikliwym wzrokiem patrzył na mnie i na moją przyjaciółkę
- Ja poproszę gorącą czekoladę z bitą śmietaną - odezwała się niespodziewanie Kath, która od rana nie jest zbyt rozmowna
- Ja poproszę karmelowe latte macchiato - powiedziałam oddając kartę chłopakowi.
Chwilę później znikł z naszego pola widzenia wraz z naszymi zamówieniami. Podnosząc wzrok znad telefonu natknęłam się na smutny i wymowny wzrok Kath. Pośpiesznie odłożyłam telefon do torebki i z pocieszającym uśmiechem postanowiłam dowiedzieć się o co chodzi.
-Co się dzieje Kathy? Odkąd weszłyśmy do kawiarni nie odzywasz się, a w ciągu całego dnia zamieniłyśmy dosłownie kilka słów
-Ja.. Nie wiem.. Ja i Matt... Ugh ,przespaliśmy się na ostatniej imprezie ..
Ostatnie słowa wymówiła dość pośpiesznie i cicho ale mimo to zrozumiałam. Myślałam, że w tym momencie oczy wyjdą mi z orbit i dobrze, że nasze zamówienie jeszcze nie przyszło bo zawartość mojej buzi z pewnością wylądowałaby na stole. Nie wiedziałam jak mam zareagować, a tym bardziej nie wiedziałam dlaczego Kath przejmuje się tym aż tak. Nim zdążyłam jeszcze cokolwiek odpowiedzieć poczułam jak ręka Kath chwyta moją i chwilę później usłyszałam słowa, których nie spodziewałam się usłyszeć nigdy.
-Cholera Sam, przepraszam.. Wiem, że Matt podoba Ci się od dłuższego czasu ale to.. - w tym momencie musiałam jej przerwać, przecież to totalne bzdury!
-Kath co ty pieprzysz? Matt nigdy w życiu nie podobał mi się i nie podoba. Nie wiem co sobie ubzdurałaś ale jako moja przyjaciółka wiedziałabyś o tym pierwsza, a nie pamiętam żebym Ci kiedykolwiek coś takiego mówiła.
- Mówiłaś przecież, że Matt jest niezłym przystojniaczkiem i ja sądziłam, że on..
-Kathy jesteś największym debilkiem na świecie, ja i Matt? Proszę Cię - wybuchnęłam najszczerszym śmiechem tego dnia zarażając nim również Kath. Chwilę później dostałyśmy nasze zamówienie, a mnie wciągnęła opowieść o przygodzie Matta i Kath podczas ostatniej imprezy.



                                                                                                               
Cóż, pierwszy rozdział za nami. Jak wrażenia? Ktokolwiek to czyta? Jeśli tak to proszę o komentarz, opinie, cokolwiek! Każdy komentarz będzie dla mnie motywacją do dalszego pisania! Za wszelkie błędy przepraszam! 

1 komentarz:

  1. Wow, super pierwszy rozdział :)
    Liczę na to, że dowiem się więcej ^^
    Kath i Matt hmmm, oby on nie zranił jej :(

    Czekam na next ;)
    Nicol <3
    http://harrykochakotki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń